Współczesny kryminał dziejący się w Nowym Jorku.

Gdyby Raymond Chandler żył w dzisiejszych czasach być może właśnie tak by pisał. Połączenie klasycznej czarnej kryminalnej opowieści z krwawym, mrocznym thrillerem, w którym rozrabia psychopatyczny seryjny zabójca. Napisane językiem barwnym, dosadnym, w którym równowagę trzyma gorzka ironia ludzi przegranych, typowa dla smutnych panów w kapeluszach.

Warren Ellis jest mistrzem w tworzeniu bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka, a nawet i na drugi, są wariatami. Każdy jest inny, każdy ma swoje fobie, każdy jest rewelacyjnie sportretowany. Ich dialogi to czyste złoto skrzące się błyskotliwością, sarkazmem, jadem, specyficznym humorem i czystym szaleństwem.

Dla samego stylu można to czytać i czytać. Kilka maźnięć piórem i wszystko jasne. Pisarstwo Ellisa nie ogląda się zbytnio na czytelnika. To on ma gonić za autorem. Ellis nie dopowiada i nie tłumaczy po dwa razy.

Wybitna rozrywka. Po wiele, wiele więcej o tej książce sięgnijcie na Dziką Bandę.

American Lager, jak sama nazwa wskazuje to piwo w stylu lager, chyba najbardziej powszechnym piwnym stylu na kuli ziemskiej. Piwo wyszło z Browaru Wrężel. Jednak słowo „powszechny” nieco blaknie, kiedy widzimy, że to „American”. No i tak jest w istocie. Posłuchają Państwo co browar mówi:

„Lekki i orzeźwiający lager warzony w 100% z Pilzneńskiego jasnego słodu i obficie chmielony wyłącznie amerykańskimi odmianami chmielu”.

I tyle. Bo kluczowe w powyższym są właśnie te amerykańskie chmiele.

Piwo z butelki pachnie chmielowo z lekką nutą siarki z zapałek. Po przelaniu do szklanki siarka zmieniła się w cytrynę, trochę żywicy i słodu.

Wow! Ależ potężnie goryczkowo jak na lagera. Uwielbiam takie doznania. Jak piwo z młodości, kiedy pierwszy łyk byle sikacza to była astronomiczna gorycz. Znika szybko. Bardzo dobre.

Podziel się: