„James Bond 007. Warg” – Warren Ellis (scenariusz), Jason Masters (rysunki). Non Stop Comics, 2017, tłumaczenie Kamil Śmiałkowski.

Non Stop Comics jak do tej pory podało nam dwa pierwsze tomy serii bondowskiej, pisanej przez jednego z najoryginalniejszych twórców komiksowych opowieści Warrena Ellisa, i ilustrowanej zgrabnie przez Jasona Mastersa.
„Warg” jest początkiem tej serii.

Z jednej strony jest to klasyczny Bond, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić, bo oprócz postaci 007 zawiera wszystkie elementy z nim powiązane, takie jak gabinet M, sekretarkę Moneypenny, Q ze swoimi gadżetami, a z drugiej strony widać, że autorzy dodali coś od siebie i spróbowali Bonda opowiedzieć na nowo.

Najbardziej mnie ujęli klasycznym spojrzeniem na jego wygląd. Mało kto pamięta, ale Ian Fleming, ojciec naszego agenta, przedstawiał Bonda w „Casino Royale” jako bruneta z niesfornym kosmykiem włosów spadającym mu na czoło i, co najciekawsze, z blizną na policzku oraz ustami, które jak trzeba nadawały twarzy wygląd bezduszności. Bond w tym komiksie właśnie tak wygląda. Z mojej strony kciuk w górę za ten niuans i piątka dla autorów.
Bond nie jest tutaj uśmiechniętym półgębkiem czarusiem, który jedną ręką załatwia bandytę, a drugą popija szampana. Facet jest bezwzględnym zabójcą. Mózgi fruwają, krew bryzga, kończyny są odcinane łopatą, a monolog czarnego charakteru na koniec składa się tylko z dwóch zdań.

Mamy tu Bonda twardszego niż zwykle, bez sentymentów, przepełnionego złością, dla którego zemsta jest ważniejsza niż prawidłowe wykonanie zadania. Brakuje tu nawet tej tzw. „dziewczyny Bonda”. Jedyny flirt, na który 007 się zdobywa kieruje w stronę Moneypenny, ale szybko zostaje pokonany własną bronią, bo ostatecznie wycofuje się rakiem rzucając do mijanego kolegi szeptem „seksualne molestowanie w miejscu pracy”, na co kolega: „musi być ci ciężko”.

Świetny, sensacyjny komiks.

Rage Against The… Brexit – imperial peated NE IPA z browaru Brokreacja. New england india pale ale leżakowany w beczkach po torfowej whisky. Alk. 8,2% obj., IBU 100.
Pierwsze co uderza w nozdrza to wędzonka plus chmiel, potem cytrusy i słodowość.
W smaku bardzo dobre, cytrusowość połączona z wędzonką i torfem. Dużo chmielu i goryczki. Soczystość new england połączona z ziemistością torfu. Całość złożona i ciekawa.
Piwo nie męczy beczką, wręcz przeciwnie, nadaje mu nutkę szaleństwa i przekory.
Smakowite.

To co wyżej, tyle że w całości, już dawno powinni Państwo przeczytać na Dzika Banda:

Podziel się: