„Po australijskie złoto. O Sygurdzie Wiśniowskim” – Stefan Weinfeld (scenariusz) i Marek Szyszko (rysunki)

Komiks ten ukazał się w serii „Polscy podróżnicy”. Była to pięciotomowa seria, w której zostali przedstawieni polscy podróżnicy z XIX w.

Drugi tom serii – „Po australijskie złoto” – kupiłem w 1987 roku mając 13 lat i mam egzemplarz do dzisiaj. Przeczytałem go dziesiątki razy. Z tego co pamiętam, miałem jeszcze w swoich rękach pierwszy, czyli „Prosto w paszczę smoka”, ale nie pamiętam czy to był mój komiks, czy pożyczony. Pozostałych trzech nawet na oczy nie widziałem. To był czas, kiedy komiksy znikały z księgarni i kiosków w zastraszającym tempie. Trza było mieć naprawdę fuksa i dodatkowo mieszkać w większym mieście, aby mieć szansę je kupić przed innymi. A że byłem maniakiem komiksów, a moja gminna miejscowość miała tylko 2 kioski, z czego w jednym siedziała zapijaczona, niemiła baba, to moje serce krwawiło dosyć często.
Wówczas też przez 3 lata próbowała funkcjonować mała księgarnia, ale padła, być może dlatego, że sprzedawał tam mój późniejszy nauczyciel od wuefu, nie wiem. Wiem, że kiedyś namówił mnie do kupna winyla (wtedy jeszcze górowały gramofony nad kaseciakami) Pink Floyd „Dark Side Of The Moon”, mówiąc, że to najlepsza płyta na świecie. Kupiłem za ostatnie pieniądze i przez następne pół roku gryzłem moją poduszkę ze złości, że tak dałem się nabrać na jakieś smęty, których nie da się słuchać. I tylko Samantha Fox z Dziennika Ludowego wisząca nad moim łóżkiem uśmiechała się do mnie lekko i ze zrozumieniem.

Komiks opowiada o wyprawie dwudziestojednoletniego chłopaka o gorącym tyłku nazwiskiem Sygurd Wiśniowski do Australii. Dowiedział się on, że odnaleziono tam żyły złota, więc zarażony gorączką spakował manatki i pełen nadziei szybkiego zarobku dał dyla na ten odległy dziki kontynent. Gdyby wiedział, że szukanie tego złota zajmie mu 10 lat (lata 1862 – 1872), i wróci do kraju bez grosza, to pewnie by się dziesięć razy nad wyjazdem zastanowił. No ale krew nie woda.
Oczywiście te 10 lat zostały ujęte w komiksie bardzo przekrojowo. Ale nie pozbawiło to emocji i świetnego ujęcia tamtych czasów. Historia nie rozsypuje się na kawałki i jest ciekawie opowiedziana.
Komiks się nie zestarzał, a wręcz za każdym razem kiedy do niego wracam odkrywam nową ciekawostkę.

Sygurd Wiśniowski z Australii słał do Polski korespondencję, która ukazywała się w gazetach. A po przyjeździe do kraju wydał wspomnienia z wyprawy „10 lat w Australii”. Potem wyjechał do Ameryki skąd również przesyłał relacje. Jego reportaże z podróży nalezą do klasyki reporterskiej.

Kiedyś za młodu kreska Marka Szyszki nie bardzo mi pasowała. Akceptowałem, ale nadmiar szczegółów lekko przytłaczał. Wolałem prostsze linie u Jerzego Wróblewskiego. Teraz bardziej doceniam kunszt rysunków Szyszki. Są naprawdę świetne. Szkoda, że zaraz po tej serii zrezygnował z komiksu.

Czyste Złoto to pils z Browaru Deer Bear.
„Klasyczny, porządnie odleżakowany pils chmielony na goryczkę polskim chmielem Marynka i chmielony na zimno amerykańskim chmielem Chinook i czeskim chmielem Saaz. Pierwszy pils w naszym browarze? To musi być złoto. Potraktowaliśmy to dosłownie”
I faktycznie. Zastosowano tu dodatek – brokat spożywczy w proszku. Robi to niesamowity efekt wizualny. Piwo mieni się odcieniami złota, jakby w środku się cały czas przemieszczając.
Dodatkowo dodane płatki ryżowe nadają piwu aksamitności.
Bardzo porządny pils, dobrze nachmielony, czuć przyjemną goryczkę, niczym nie odrzuca. Brokat w smaku niewyczuwalny. Takie piwo to faktycznie złoto.

Jak po więcej szczegółów, to na Dziką Bandę:

Podziel się: