Wydawnictwo Non Stop Comics, rok 2018, tłumaczenie Bartosz Musiał.

Ten komiks ma coś w sobie, bo co jeden tom, to przyciąga mnie z jednakową siłą. Wydarzenia w Wisconsin są tak dziwne, że z jednej strony przerażające, a z drugiej mające w sobie coś z groteski. Przypomnijmy: w tym niczym nie wyróżniającym się miejscu w USA umarli wstają po swojej śmierci i jak gdyby nigdy nic wracają do normalnego życia. To znaczy nie gryzą i nie żywią się surowym ludzkim mięsem. Są zwyczajnymi ludźmi, na pierwszy rzut oka nie do rozróżnienia. Ale jak się okazuje, każdy zombiak inaczej reaguje na swoje drugie życie, często nieprzewidywalnie. Samo w sobie taka sytuacja to powód do zaciekawienia czytelnika, ale autorzy serwują nam coś więcej. Jest zagadka kryminalna związana z morderstwem głównej bohaterki, tajemnica związana z odrodzeniami, perypetie osobiste głównych postaci, i szereg wydarzeń, które wylewają się z pomiędzy kartek hektolitrami krwi. Każdy tom zawiera nowe pomysły.

W tej części tomie oprócz przodującej osi wydarzeń główny nacisk położony jest na perypetie odrodzonej siedmioletniej dziewczynki Jordan, która obudziła się w kostnicy po śmiertelnym wypadku samochodowym, oraz na tajemnicę jednej z głównych bohaterek – Em Cypress. Dzieje się. Zapewniam.

Dudette to west coast IPA z kontraktowego Browaru The Garage Monks z Warki.
A na etykiecie jakby Em Cypress wyjęta z komiksu. Piwo mi podeszło na maksa. Pachnie chmielowo ze słodką soczystą nutą mandarynkową. W smaku jest mega goryczkowo (chyba wagon chmielu do kotła wrzucili), ale łamie się ona soczystością słodkich cytrusów. Oj, pasuje mi takie piwo. Bardzo dobre.

Informuję, że powyższy tekst jest częścią mojego książkowo piwnego felietonu umieszczonego na portalu Dzika Banda.

Dziękuję. Dziękuję. Ukłony.

Pozdrawiam wszystkich. Kochani.

Cześć, tu Sławomir.

Podziel się: