Mam problem z super bohaterami. Nie kręcą mnie. Jakoś nie mogę się z nimi dogadać. Cały czas próbuję, ale ciężko mi to idzie, no bo niby gadają do mnie poważnie, ale na takich nie wyglądają. Pomyślałem jednak: Daredevil. Ok, obejrzałem pierwszy sezon serialu. Miałem nadzieję, że coś zaskoczy, ale nie zaskoczyło, a kreskę w mojej skali łykania naiwności musiałem mocno przesunąć w dół, żeby przebrnąć. Dobra, zostawmy to. Ja wiem, trzeba pewne trybiki może pod innym kątem nastawić, żeby zazębiło, może kiedyś.
Ale.

Ale jest jeden z tych kolesi, którego łykam. Serial mi się podobał, konwencję kupiłem. Punisher to ten z bohaterów, którego mocą nadprzyrodzoną są jaja. Ma je chyba z tytanu. A kiedy jeszcze zobaczyłem, że jest o nim komiks, którego współtwórcą jest Garth Ennis, to wziąłem w ciemno.

Jatka do kwadratu, bohaterowie porypani jak tylko można, humor czarny jak przebranie Batmana. Ale jednocześnie ciekawe, logiczne historie, zwroty akcji, rozwałka – owszem, ale i trochę naprawiania świata i samczego sentymentalizmu przechodzącego w furię. Dla mnie bomba. Kupuję to, wchodzę w to. Punisher is cool.

Skoro o punisherowych jajach wspomniałem…

Corripa – piwo w stylu new england grande cojones jalapeno IPA. Jak informuje nas etykieta:

„Zapraszamy na CorrIPĘ! Tylko tutaj nieustraszeni torreadorzy walczą z połączonymi siłami chmielu i byczych jąder, dumnie krocząc po ścieżce obsypanym suszonym jalapeno. Cytrusowa jucha tryska wokół jak na soczyste IPA przystało.”

(Corridy nie lubię, nie bawi mnie).

Zatem, jak wybrzmiało, przy produkcji piwa dodano bycze jądra i papryczki jalapeno, ale i płatki owsiane w celu wygładzenia tekstury. Takie piwo zafirmował Browar Brokreacja i chyba nieźle ryzykował.

Robić sobie jaja to jedno, ale dodać je do piwa? Pewnie się bali, że sami będą musieli to wypić co nawarzyli. Ale nie jest tak źle. Piwo jest bardzo smaczne. Pachnie chmielem z odległości półtora metra od pokala. Goryczka na poziomie 40 IBU, w sam raz. Nie wysusza jamochłona, wręcz pobudza ślinianki. Soczystość aż pryska na boki. W odczuciu bardzo przyjemne, gładkie i aksamitne. Czy wyczuwam tu coś z papryczek i byczych jąder? Nie. No, może trochę papryczkę, ale jąder nie. Może dlatego, że nie znam ich smaku… I niech tak zostanie. Jaja jajami, ale mam trochę mieszane uczucia. Po jakiego wała dodawać bycze jądra do piwa? Bo jak się rzekło, chyba nie dla smaku. Ponoć pierwszy raz zrobiono to dla żartu, a i tutaj większego sensu w tym nie było niż tylko tego związanego z prowokacją. Podobnie jak z głośnym „piwem waginalnym”, do którego bakterie kwasu mlekowego pobrano z cipek (wagin) dwóch pań (modelek). Z tym, że perspektywa się zmienia, kiedy pomyślimy, że za tymi nieszczęsnymi jadrami idzie zwierzę. W skrócie, dodajmy do piwa bycze jaja, smaku to nie zmieni, ale będą jaja, że hej. Tylko że dwa jaja dla jaj to śmierć jednego zwierzęcia, a jeżeli nawet nie, to ktoś jest chętny do przeżycia kastracji?

Na Dzikiej Bandzie Państwo znajdą troszku więcej o komiksie, ofkors.

Podziel się: