W Chełmży zostają znalezione dwa ciała mężczyzn na zamarzniętym Jeziorze Chełmżyńskim; jedno pod lodem, drugie w łódce na brzegu. Komisarz Gross ma za zadanie nie tyle złapać mordercę, a dowieźć, że do tego morderstwa w ogóle doszło. Nic na to nie wskazuje oprócz swędzącego nosa pana komisarza.

Autor wprowadza nas w trans niespieszną narracją, dbaniem o każdy szczegół przy czym udaje mu się zachować poziom nieustającego napięcia. Nie dusi tym czytelnika, nie podtapia go co chwila w gęstym mule nic nie wnoszących słów; trzyma naszą uwagę jak najlepszy hipnotyzer jednocześnie wykonując swoją pisarską robotę po swojemu, tak jak on chce.

Samo śledztwo jest prowadzone metodycznie i dokładnie. Sprawdzane wszystkie wątki, przesłuchany każdy świadek, obejrzany każdy dowód. Świetnie jest pokazana praca policji i napięcia jakie tam się rodzą wywołane presją, relacjami między zwierzchnikami i podwładnymi, jak również osobistymi problemami.

Jednak Robert Małecki nie skupia się wyłącznie na prowadzeniu śledztwa. Chodzi za swoim bohaterem wszędzie, nawet gdy ten ma wolne. W ten sposób dostajemy wyraźne tło życia Grossa. Poznajemy jego nawyki i obsesje. Jego relacje ze współpracownikami i metody prowadzenia śledztwa. Jesteśmy razem z nim przy każdym przesłuchaniu, przy żmudnej obserwacji domu podejrzanego, u niego w domu,  w bibliotece jak wypożycza książkę, wszędzie.

To nie jest optymistyczna książka. Sączy się z niej mrok i zwątpienie w ludzi, w świat, w życie. Tytułowa skaza to znamię, które każdy w sobie nosi i u każdego jest inne, ale również i piętno, którym naznaczamy wszystko co jest wytworem ludzkich rąk i umysłów, obojętnie czy jest to rodzina, czy jakakolwiek instytucja. Jest przypisana każdemu jak grzech pierworodny, jak diabeł stróż.

Quatro to special double IPA z Browaru Pinta. W sam raz do czwartej książki Roberta Małeckiego. Wyśmienite piwo.

Dlaczego? Po co? Gdzie, za ile i z kim? Ja wiem, ale niech przeze mnie przemówi Dzika Banda.

Podziel się: