„Wspomnienia rodzinne z Wołynia” Józefy Bożeny z Rakowskich Bielskiej. Tych wspomnień nie znajdą Państwo w żadnej księgarni. Nie zostały nigdy oficjalnie wydane. Owszem, zostały uformowane w książkę, wydrukowane bez ani jednego błędu, profesjonalnie zredagowane, że mucha nie siada, ale ta książka była zapewne zrobiona tylko dla najbliższej rodziny. Do mnie, czyli zupełnie obcej osoby trafiła pożyczona jako zbindowane ksero w poziomym formacie A4.

Józefa Bielska urodziła się w 1907 roku, a zmarła w Lublinie w 1997 roku. Nie była kimś znanym w środowisku literackim, czy naukowym, była, bodajże, zwykłą księgową. Do 1943 roku żyła i mieszkała w Dominopolu i Bodiaczowie na Wołyniu. Spisane wspomnienia dotyczą właśnie tego okresu.

Fascynujące w tych wspomnieniach jest spojrzenie na tamten okres zwykłego człowieka. Opisane wydarzenia zostały przedstawione bez jakichkolwiek komentarzy politycznych. Jedynie z punktu widzenia kogoś, kto za wszelką cenę chce ocalić siebie i swoich bliskich przed złem i mrokiem, jaki wówczas opanował ludzkie umysły. Joanna Bielska nie była osobą uprzedzoną do jakiejkolwiek nacji. Mimo iż zawarła tam wiele swoich przemyśleń, ówczesnych obaw i zmartwień, nie ma tam nawet grama komentarza na temat jacy to wszyscy Ukraińcy są źli, a Żydzi brzydcy. Miała wielu przyjaciół wśród osób narodowości ukraińskiej i być może dzięki informacjom z ich strony udało jej się uciec z rodzinnej wsi.

Jednak te wspomnienia nie wywarłyby takiego wrażenia, dyby nie to, że zostały napisane rewelacyjnie pod względem literackim. Józefa Bielska miała ogromny dar literacki. Oddała wszystkie swoje przeżycia i uczucia czytelnikowi.

Więcej piszę o tym na Dzikiej Bandzie.

Podziel się: