Przed Państwem pierwsza odsłona trójpaku Wojciecha Chmielarza. Walnąłem trzy na raz.

„ Żmijowisko” to kawał dobrego thrillera. Czy czegoś zabrakło, aby był wyśmienity? Raczej odwrotnie, pewnych rzeczy, które mogły odciągać niecierpliwego czytelnika od emocjonującej zagadki było aż nadto. Chodzi o iskry, które padały po wykuwaniu psychologicznych portretów tylu bohaterów; czasami było ich dużo i zasłaniały główną oś wydarzeń nie wznosząc w zamian nic istotnego. Na przykład średnio mnie interesowały perypetie zawodowe Roberta i Adaomy, skądinąd portret psychologiczny Roberta uważam za najlepszy w książce; facet jest niejednoznaczny, barwny, niby zimny zawodowiec, ale targany emocjami.  Momentami byłem niecierpliwym czytelnikiem.

Książkę oceniam jako dobrą. Nie jest to jakiś niebotyczny thriller, po którym kapcie znalazłem zagryzione w swoich zębach, ale nie jest to również zjedzony do połowy papkowaty budyń, którego obu połówek miałem ochotę się pozbyć.

A piwko do „Żmijowiska” wypiłem zacne.
Porananas z Browar Hoplala to piwo w stylu india pale ale z dodatkiem soku z ananasa. I to był chyba strzał w dziesiątkę, aby owocowość piwa wzbogacić i uwypuklić, bo ten sok w kompozycji z chmielem amerykańskim świetnie współgra; nie dominuje nad piwem, ale dodatkowo eksponuje świetny chmielowy smak. I zrobiło się całkiem przyjemnie.
Dalekie to od czarnej powieściowej strony, ale ostatecznie przekonała mnie do tego piwa informacja na etykiecie, że „5% na kulturę!”. Browar prowadzą dwie dziewczyny i, jak same twierdzą, podchodzą do warzenia piwa kobiecym okiem. Po wejściu na stronę browaru można przeczytać taką informację: „wierzymy, że biznes powinien wspierać inicjatywy społeczne, dlatego 5% zysku przeznaczamy na wsparcie projektów kulturalnych”. Wielki szacun dla właścicielek.

Cały trójpak oczywiście w felietonie na Dzikiej Bandzie. Kupa czytania.

Podziel się: