Książka wydana w 2011 roku i niesłusznie zapomniana. Przeszła praktycznie bez echa, a moim zdaniem jest to pozycja obowiązkowa dla amatorów wrażeń literackich związanych z czarnym kryminałem spod znaku Raymonda Chandlera.
Mamy w Polsce takich mało znanych pisarzy, o których nam się nie śniło. Dla mnie ten Autor to objawienie. To co on nawyrabiał literacko w tej książce powaliło mnie na kolana. Czysta rozkosz. Warto się przekonać. 
Piszę o niej na Dzikiej Bandzie, aby ocalić od zapomnienia i z nadzieją, że może kiedyś doczekamy się kontynuacji.
O piwie nie ma co wspominać.

A to pamiątka z Targów Książki w Krakowie z 2012 roku:

20180730_231621.jpg

Podziel się: