Rany, ale mnie tu długo nie było…

Piwo Deadwood z Browar Faktoria z Warszawy wita nas taką oto opowieścią: „2 sierpnia 1876 roku w trakcie gry w pokera zastrzelony został Wild Bill Hickok, legendarny rewolwerowiec, awanturnik, ale także stróż prawa. Miało to miejsce w okrytym złą sławą miasteczku Deadwood…”

Przypomniało mi się od razu westernowe miasteczko Ratwater z kart tegoż komiksu i biadolenie jednego z jego mieszkańców: „Jedynie, czego chcę od życia, to picie i cudzołóstwo. Ale karty, które mi rozdano, są tak nędzne, że wydaje się, jakby i to było zbyt wiele. Jeśli Bóg istnieje musiał wytrzeć dupę w Teksas, a Ratwater to gówno, które na nim zostało…”

Mocny, bezkompromisowy komiks.
Piwo Dead-fuckin-wood – świetne.

Zapraszam po więcej na Dziką Bandę.

Podziel się: