Po kiego wała wziąłem się za czytanie (słuchanie) tej książki? No dobra, skusiło mnie to, że na portalu Lubimy Czytać wygrała plebiscyt na najlepszą powieść historyczną w roku 2016, to, że ma tam ocenę średnią 8,32/10 oraz to, że  audiobooka tej książki miałem z promocji.

Przesłuchałem połowę – prawie 10 godzin – i niniejszym ogłaszam, że daję sobie spokój z resztą. Szkoda mi czasu, wolę te pozostałe 10 godzin poświecić na inną słuchaną lekturę.

Dlaczego? Bo jest nudna, naiwna, spłaszczona i bez wyrazu. Kojarzy mi się z takim typowym amerykańskim filmem pod publikę, gdzie emocje są oczywiste i zawsze można przewidzieć co się wydarzy. Historia dwóch sióstr we Francji w obliczu II wojny światowej. Jedna młoda, porywcza, walcząca, druga starsza spokojna, tęskniąca za mężem na froncie, wychowująca swoją małą córkę. Może nie wszystko było w niej pretensjonalne, inaczej nie dobrnąłbym nawet do połowy, ale nie pojawił się żaden błysk, który by mnie przyciągał do lektury. Żadna siła nie pchała mnie do przodu, abym czytał i dowiedział się co było dalej. Działo się wręcz odwrotnie – było coraz nudniej. Piszą, że książka wzruszająca, ja bym to nazwał wymuszonym sentymentalizmem. Zwykłe czytadło: temat wojny potraktowany po łebkach, postaci sztampowe i jednowymiarowe, działanie podziemnego ruchu oporu Autorka chyba znała z serialu „’Allo ‘Allo!”, ot, takie liźnięcie tematu dla laików, żeby było się czymś podniecać. Mógłbym tak wymieniać dalej, ale mi się nie chce. Spodziewałem się czegoś innego. Nie chciałbym pisać, że to literatura zdecydowanie dla kobiet, bo nigdy takowej nie czytałem, ale nie potrafię się wczuć w rozterki głównej bohaterki, kiedy na poważnie przeżywa to, iż nigdy, ani jej siostra, ani jej ojciec nie doceniali jak się ubiera, a ona tak chciała zwrócić tym na siebie uwagę, więc być może jest coś na rzeczy.

slowik-duze

Jestem skonsternowany tak dobrymi ocenami, jaka ta książka uzyskała na Lubimy Czytać. Nie rozumiem tego. A może to ta druga jej połowa, której nie przeczytałem, była oceniana… Ale przynajmniej na dwóch znajomych blogach (na innych, które obserwuję nie ma tej książki) opinie nie były do końca entuzjastyczne i chociaż w części nie jestem odosobniony w swojej ocenie. Oto one: Pasje i fascynacje mola książkowego i PrawieBlog o książkach.

Na domiar wszystkiego nie szło mi momentami słuchanie Danuty Stenki. Wystarczy, że czytała czyjeś oburzenie lub zdenerwowanie zaraz jej się glos łamał, jak by zaraz miała się rozpłakać. To było trochę irytujące.

A, zostawmy to.

Słowik. A może być sowa? Będzie zatem sowa. Mnie się bardziej podoba sowa. Koniec lektury uczciłem piwem z sową w stylu belgian dark ale Noc nad Otrytem z bieszczadzkiego Browaru Ursa Maior. Smakowało.

Podziel się: