Mario Puzo pod pretekstem opisania nieznanego epizodu z bytności Michaela Corleone na Sycylii opisuje historię i losy bohatera narodowego  Salvatore Giuliano. Oczywiście nie muszę Państwu przypominać, że Michael Corleone to syn Vita Corleone tytułowego „Ojca Chrzestnego” tegoż autora, bo Państwo to wiedzą. Zatem książka nawiązuje do słynnego arcydzieła, ale głównym bohaterem nie jest tam Michael. Jednak ma ważną rolę do spełnienia. Opuszczając Sycylię w drodze do Ameryki ma zabrać ze sobą pewnego wyjętego spod prawa bandytę. Jest nim wspomniany Salvatore Giuliano. Jak się okazuje, ten bandyta jest czczonym przez ludność Sycylii tamtejszym Robin Hoodem, a jednocześnie najbardziej poszukiwanym przez organy ścigania we Włoszech przestępcą. 

Tylko ucieczka do USA może go uratować przed niechybną śmiercią. Dla osaczonego przez karabinierów Giuliana, węszącego zdradę u najbliższych współpracowników jedyną nadzieją jest Michael Corleone.

Jak wspomniałem akcja przeprowadzenia ucieczki Giuliano jest tylko pretekstem do opisania jego historii od młodości aż do czasu tej ucieczki. Jest to postać historyczna, można poczytać o nim w Wikipedii. I on jest tym tytułowym „Sycylijczykiem”. Ale Mario Puzo opisując prawdziwe wydarzenia z jego działalności jednocześnie wplata takie, które najprawdopodobniej mogły się wydarzyć, a o których oficjalnie nic nie znajdziemy. No i tu pojawia się prawdziwa literatura.

Czytałem tę książkę słuchając audiobooka z Audioteki.pl w wykonaniu Roberta Jarocińskiego. Nie dorównuje on mojemu ulubionemu lektorowi Krzysztofowi Banaszykowi, ale i tak jest bardzo dobrze.

sycylijczyk-duze

Puzo trafia we mnie każdym słowem. Facet pisze tak, że nie idzie się do niczego przyczepić. Czuć prawdziwie męską rękę. Jedynie lekkie zastrzeżenia miałbym do punktu wyjścia powieści. A mianowicie: Salvatore Giuliano jest przedstawiony tutaj jako postać do gruntu krystaliczna. Jest mądry, oczytany, przebiegły, prawy, bohaterski, z ogładą, no cud malina chłopak. Przed wykonaniem wyroków śmierci na swoich wrogach każdemu daje minutę na pojednanie się z Bogiem. Nic mu nie można zarzucić. Jednak trudno uwierzyć w taką osobę. To znaczy, my chcemy, żeby taki był, bo to pozytywny bohater, lecz nie jest to postać literacka, jak Winnetou, ale jest to postać prawdziwa, a w prawdziwym życiu nie jest tak pięknie. W końcu facetowi zaliczyli ponad 80 zabójstw karabinierów i żandarmów. To jedyny minus, że nie dowiadujemy się o żadnych wadach bohatera.

Na tych zdjęciach (z Wikipedii) oprócz Salvatore Giuliano jest jego najbliższy przyjaciel i zastępca Aspanu Pisciotta (ten z wąsikiem), również występujący w książce i będący tam znaczącą postacią.

Ale oprócz opisywanych przygód i działalności sycylijskiego Janosika Puzo zapoznaje nas bliżej z Sycylią. I to jest kolejna pasjonująca rzecz w tej książce. Poznajemy pokrótce historię Sycylii poprzez przybliżenie mentalności ludzi tam żyjących. Fascynujące jest to, jak ci ludzie doprowadzili do tego, że słowo „mafia” zostało rozpowszechnione po świecie. Jak powstawały struktury mafijne? dlaczego mafia się narodziła akurat na Sycylii? czemu służyła? to i wiele innych rzeczy na temat „przyjaciół przyjaciół” można się z tej książki dowiedzieć.

Mafia jak wąż oplotła Sycylię, dlatego to piwo w stylu india pale ale z Browaru Przystanek Tleń wydawało mi się odpowiednie do lektury. I nie pomyliłem się, bo było cholernie dobre.

Podziel się: